Mussaka w wydaniu albańskim.

No i znowu o jedzeniu.

Z jakąś niespotykaną łatwością przychodzi mi pisanie o jedzeniu. Może to jakaś reakcja na głód, bo ten ostatnio odczuwam coraz większy, prawdopodobnie dlatego, że realizacja planu kitesurfing pożera tyle mojej energii fizycznej, że częściej zamiast usiąść i napisać obiecany post po prostu muszę położyć się spać.

 

Ale dzisiaj nie będę Wam oszczędzać. Dzisiaj gotujemy w domu, a serwowana będzie pierwsza w moim życiu mussaka. Danie tak proste, że do tej pory jeszcze go nie przygotowywałam. Dlaczego? Nie wiem, nie mam pojęcia. Może wydawało mi się tak skomplikowane z nazwy, że nawet nie sprawdziłam przepisu, co tylko udowadnia jak czasem ludzki umysł jest ograniczony i jak łatwo można dać się zasugerować.

A mówią, że mussaka jest wyłącznie greckim daniem...

Nie jedliśmy dzisiaj tego dania, gdyby nie nasze ostatnie winne spotkanie ze znajomymi, którzy kilka tygodni temu wrócili z wakacji w Albanii i przywieźli ze sobą całą masę opowieści, beczkę oliwek o smaku lekarstwa stomatologicznego (z tym kojarzy mi się smak pierwszej oliwki, jaką w życiu włożyłam do ust) oraz kilka butelek oliwy kupionej od albańskiej baby. Przywieźli też albańskie wino, które jednak okazało się niepijane i zakończyło swój żywot w zlewie wkrótce po otwarciu i po podjęciu decyzji na podstawie samego zapachu. Jak posumował Jacek - warunki do uprawy winorośli Albańczycy mają, ale umiejętności jeszcze nie...

Została też przywieziona mussaka w wydaniu albańskim… Istne cudo i poezja. Właśnie dlatego dzisiaj serwuję mussakę a’ la Anna, bo to, że nie wyjdzie tak samo jak wyszła Jackowi jest pewne, ale chyba o to chodzi. Wystarczy otworzyć Internet, by zobaczyć, że ile stron tyle przepisów i wersji. Moja pierwsza próba to mussaka podstawowa, czyli na bakłażanie i niczym innym, a to czego potrzebujecie znajdziecie poniżej.

No to najpierw na (dobre) zakupy.

Wydruk listy zakupów (2 osoby)
Mussaka
Pobierz listę produktów do wydruku.
Prep Time 1 godzina
Cook Time 1 godzina
Servings
porcji
Ingredients
Prep Time 1 godzina
Cook Time 1 godzina
Servings
porcji
Ingredients
Share this Recipe

Zakasujemy rękawy i do dzieła.

  • Zaczynamy od tego co wymaga najwięcej czasu, choć najmniej pracy. Od bakłażana, którego należy umyć, pokroić wzdłuż na plastry grubości około 1 cm i zasypać sporą ilością soli. Plastry bakłażana należy ułożyć na powierzchni, z której będzie Wam łatwo zlać wodę, którą puści bakłażan. Plastry powinny odleżeć około 20 minut, po czym należy je odwrócić, zasypać ponownie z drugiej strony i ponownie odstawić. Po odpowiednim czasie należy usunąć wodę z plastrów za pomocą papierowego ręcznika.
  • Cebulę obierzcie i pokrójcie w drobną kostkę. Nie powinna być duża.
  • Na dużej patelni lub w woku rozpuśćcie masło i zeszklijcie na niej cebulę. Cebula powinna pływać w maśle, a  jeśli widzicie, że tak nie jest dodajcie tyle masła, ile uznacie za stosowne. Wszystko zależy od tego czy macie mięso mieszane, wołowo-wieprzowe, czy tylko wołowe. Wołowe będzie wymagało więcej tłuszczu, więc sobie nie żałujcie. Tłuszcz jest nośnikiem smaku, więc im go więcej, tym smaczniejsze będzie to, co Wam wyjdzie.
  • Gdy cebula będzie zeszklona wrzućcie mięso. Powinno być w temperaturze pokojowej, aby rzucone na rozgrzany tłuszcz nie hartowało się, a smażyło. Dzięki temu nie będzie też puszczać wody. Po chwili, gdy mięso będzie już zamknięte, dolejcie wino i odparujcie je. Nie  chcemy mieć sosu, chcemy jedynie zabrać od wina to, co najlepsze. 

 IMG_7186_Fotor

 

  • Gdy mięso będzie się podsmażać przygotujcie piekarnik. Powinien być nagrzany do 200 stopni Celsjusza. Blachę należy wysmarować oliwą, a jeśli uważacie, że tak wolicie, wyłóżcie ją wcześniej papierem do pieczenia. Na blasze rozłóżcie osuszone plastry bakłażana, lekko oprószcie pieprzem i skropcie oliwą.

 IMG_7185_Fotor

 

  • Gdy mięso będzie gotowe, czyli dobrze odparowane i bez pływającego sosu, przełóżcie je na blachę i równo rozprowadźcie na bakłażanie. Gdy skończycie przykryjcie mięso kolejną warstwą bakłażana, ponownie oprószcie go pieprzem i skropcie oliwą. Włóżcie całość do piekarnika na 20 minut.

 IMG_7189_Fotor

 

  • Przeciśnijcie czosnek przez praskę do dość dużej miski. Dodajcie jogurt, lub jeśli nie macie owczego tak jak ja, również kostkę fety. Rozdrabnianie jej widelcem nie ma sensu, proponuję więc blender. W tej wersji nie potrzeba soli, feta zrobi swoje.

 

IMG_7198_Fotor

IMG_7200_Fotor

 

  • Po 20 minutach wylejcie jogurt na blachę i równo rozprowadźcie po całej powierzchni bakłażana. Włóżcie całość do piekarnika na 30 minut, podkręcając nieco temperaturę. Jogurt puści wodę, przyda się więc piekarnik z grzaniem od spodu, który pozwoli odparować nadmiar płynu.

 

IMG_7210_Fotor

Czyż to nie najprostsze danie na świecie?

Voila! Wasza mussaka jest gotowa, gdy sos wylany na wierzchnią warstwę bakłażana będzie przypieczony i gdy od spodu nie będzie zbyt dużo płynu. Proponuję podawać z pietruszką, oliwkami i czerwonym winem. Jak dla mnie jest to połączenie idealne.

Czy się rozpadnie przy nakładaniu? No ależ oczywiście! Komu uda się wyciągnąć idealny kwadracik stawiam wino (kieliszek, bez przesady, nie będę szaleć).

Jak większość dań mussaka nigdy nie wychodzi taka sama. Moja była lżejsza niż ta, którą przygotował Jacek, nie syciła tak szybko i dzięki temu mogliśmy się nią najeść. Wiecie, tak jak łakomczuchy, które jedzą oczyma bo coś jest zbyt dobre by przestać.

 

IMG_7214_Fotor

Kierunek wschód?

A jak jest w Albanii? Dowiedziałam się, że jest tam dużo owoców morza w absolutnie nieprzyzwoicie niskich cenach, dużo świeżych warzyw, w połowie puste plaże. Co z tego?

To z tego, że coraz częściej myślę o zmianie kierunku z zachodu na wschód. Jeśli nie dla plaży, na której nie ma tłumów, to dla wiejskiej baby, z którą nie porozumiesz się w żadnym języku, z wyjątkiem migowego. Której, jak opowiadał nam Jacek, musisz pokazać na migi, że chcesz kilka słoików oliwek i kilka butelek oliwy. A jeśli ona Cię nie zrozumie to wręcz musisz chwycić ją pod ramię, zaprowadzić do jej własnej piwnicy, ustawić jej butelki na stoliku i pokazać palcem na beczkę z oliwą. Czyli trochę jak we Włoszech w małej winnicy, tylko z tą różnicą, że po włosku się nie porozumiesz.

Ale o to właśnie chodzi… To kocham we Włoszech i to mam ochotę poznać w Albanii, pomijając aspekt traktowania kobiet - ograniczone prawa to jednak nie są opowieści wysnute z palca. Jak tu się zakamuflować, żeby siedzieć sobie w wiejskiej knajpie, w której nie ma ani jednej kobiety z wyjątkiem Ciebie i nie widzieć oburzenia kelnera, gdy prosisz o (duże) piwo? Muszę to opracować...

Polecany hotel | Drymades Inn Resort****

Zarezerwuj swój pobyt w Drymades Inn Resort****

Szukasz innego hotelu w Dhërmi? Kliknij na banner poniżej.

Booking.com