Francuskie mule na polskim stole.

Za każdym smakiem ciągnie się wspomnienie.

W tamtym roku przywiozłam z wakacji smak, do którego tęsknię nieprzerwanie i który przypomina mi upalne popołudnie na Lazurowym Wybrzeżu. Od tego dnia mule to danie, któremu nie odmówię, jeśli tylko znajdzie się w karcie restauracji, w której jestem. Ostatnio jednak poszłam o krok dalej i przyniosłam mule do domu. Teraz już tutaj zostaną.

Skąd wzięło się to wspomnienie? Sprawdź tutaj.

Przedstawiam Wam mule w białym winie. To jak? Gotujemy?

Jak zawsze idziemy na zakupy. Oczywiście na Stary Kleparz.

Wydruk listy zakupów (2 osoby)
Mule w białym winie z czosnkiem i pietruszką
Pobierz listę zakupów do wydruku.
Czas przygotowania 30 minut
Czas gotowania 25-30 minut
Porcje
osoby
Składniki
Czas przygotowania 30 minut
Czas gotowania 25-30 minut
Porcje
osoby
Składniki
Udostępnij ten przepis

Każdą muszlę musisz sprawdzić.

Zanim wrzucisz mule do garnka musisz każdą muszlę musisz obejrzeć, by sprawdzić, czy małż jest żywy. Jak to zrobić?

Jeśli muszla jest uchylona i widzisz wewnątrz fioletowo-szarą plamę to małż na pewno jest martwy i muszlę należy wyrzucić. Jeśli muszla jest zamknięta to znaczy, że wszystko jest z nią porządku i możesz ją ugotować. Jeśli przechowywałeś małże w lodówce i przydarzyło Ci się za bardzo obniżyć temperaturę, to może się okazać, że muszla jest uchylona, ale z małżem jest wszystko w porządku. Wszystko jest dobrze, jeśli widzisz, że małż jest równo przymocowany do muszli i ma kolor kremowo-brunatny i jest jędrny. Dlaczego o tym mówię? Małże mrożone zawsze są otwarte. Jeśli kolor i konsystencja się zgadza to małż nadaje się do spożycia.

 

mule w winie workintraveller

 

Małż, który zdecydowanie nie nadaje się do spożycia ma konsystencję zgniłego grzyba. Psuje się w bardzo podobny sposób.

Pamiętaj o jednym. Jeśli nie masz pewności, że małż jest zdrowy, bo muszla jest uchylona to po prostu ją  wyrzuć.

Po przebraniu i dokładnym wyszorowaniu muszli szczotką (uwaga na piasek) możesz je odstawić.

Przygotuj się, bo teraz trzeba działać szybko.

Pokrój cebulę w drobną kostkę i podsmaż ją na maśle w dużym garnku. Uważaj, żeby cebuli nie przypalić, ponieważ ten smak zostanie w sosie i zdominuje całą potrawę, która powinna być lekka i bez niepożądanych smaków. Cebula ma jedynie dodać słodyczy.

Do cebuli wsyp część posiekanego uprzednio czosnku i chwilę razem podduś.  Również uważaj, aby go nie przypalić. Całość powinna być kremowa i powinna zachować (na ile jest to możliwe) oryginalne kolory.

Na tarce zetrzyj skórkę wyparzonej i wyszorowanej cytryny, a później wyciśnij z niej sok. Pokrój również drobno natkę pietruszki.

 mule w winie workintraveller

 

Teraz , gdy jesteś gotowy, wsyp do garnka skórkę z cytryny i wlej wyciśnięty z niej sok. Bardzo szybko dodaj wino, a gdy całość zacznie na nowo parować wsyp muszle i całość przykryj. Duś całość około 10 minut, po czym potrząśnij garnkiem, aby małże z górnej warstwy znalazły się na spodzie garnka. Ponownie przykryj i duś. Po kolejnych 10 minutach przemieszaj ponownie.

 

img_6927_fotor

 

Sprawdź, czy wszystkie muszle się otworzyły. Jeśli uważasz, że zbyt wiele z nich się nie otworzyło to poczekaj jeszcze chwilę ponownie potrząsając.

Już prawie koniec.

Ważne – może Ci się wydawać, że wina (generalnie płynu) jest za mało. Nie dolewaj więcej niż napisałam, bo zamiast smacznego sosu wyjdzie Ci smaczna zupa, której po prostu nie zjesz. Muszle na parze się otworzą i tak. Poza tym po to potrząsasz garnkiem, aby muszle były zanurzone w sosie odpowiednio długo, ale nie za długo. Nie mają się ugotować, ale mają oddać smak do sosu podczas krótkiego obgotowania. Jeśli będziesz miał zupę w garnku małże będą gumowe i niesmaczne.

Na sam koniec wsyp pietruszkę, potrząśnij garnkiem kilka razy. I gotowe! Nic trudnego, chociaż wiem, że dla Polaka słowa „mule” i „małże” odstraszają, bo po prostu ich nie znamy i nie jadamy na co dzień. Cieszę się jednak, że się to zmienia.

 

mule w winie workintraveller

 

Mule możesz podzielić na porcje, choć ja wolę postawić na stole garnek i dzielić się w ten sposób.

Prawda jest taka, że porcja dla każdej osoby powinna być przygotowywana w osobnym garnku, tak, żeby każdy miał dostęp do swojej własnej porcji sosu, która jest przecież na samym spodzie.  Jeśli jesteście zgodni i nie przeszkadza Wam to, że obydwoje zanurzacie palce w jednym naczyniu, to droga wolna. Według mnie tak jest przyjemniej.

Jeśli jesteś bezglutenowy niestety bagietkę musisz odpuścić, jeśli natomiast nie masz problemów z pieczywem proponuję posmarowanie kawałka bagietki miękkim, lekko solonym masłem lub masłem czosnkowym. Ten dodatek idealnie komponuje się z winnym sosem.

Ciakawy dodatek jest zawsze mile widziany.

Francuzi do muli serwują (w zależności od restauracji) ręcznie krojone frytki i majonez/keczupem. O dziwo wcale się te smaki nie kłócą z mulami, wręcz przeciwnie. Mi to połączenie smakowało, choć wiem, że gdyby była to porcja frytek karbowanych z paczki, to dodatek ten zepsułby całe danie. Tutaj liczy się jakość. Jeśli będziecie robić frytki domowe mam podpowiedź – frytki powinno się smażyć 2 razy – jeden raz dłużej i powinno się je wyciągnąć, gdy miękną. Wtedy trzeba je ostudzić. Po chwili po raz drugi smażymy je krócej i na bardziej rozgrzanym oleju, tak żeby powstała skórka. Będą chrupiące i delikatnie puszyste.

Nie wiem jakie Wy macie podejście do tego typu dań, ale u mnie coraz częściej zajmują one miejsce posiłków domowych, jakie znamy w naszym kraju od dawna. Nie uważam tego za coś dziwnego ani awangardowego tym bardziej, że składniki do przygotowania takiego obiadu nie kosztują wcale więcej, niż porcja mięsa na duszoną karkówkę. Oczywiście chodzi mi o dobre mięso od sprawdzonego rzeźnika, nie o przemysłowe.

W zamian za zmianę podejścia do tematu serwuję coś innego, coś co sprawia, że zaczyna się szukać jeszcze czegoś i gotowanie nie staje się nudnym obowiązkiem. I chyba o to powinno chodzić, prawda? Żeby wyjechać w podróż i przywieźć z niej coś więcej niż pamiątki, które będą kurzyć się na półce. Jak dla mnie ważniejsze jest wspomnienie chwili, w której dany smak poznałam.  Do wspomnienia dodaję butelkę dobrego wina i już czuję się tak, jakbym była nad Morzem Śródziemnym.

mule w winie workintraveller

mule w winie workintraveller

 

Dajcie znać jak Wam wyszło. Mi bardzo smakowało. Tak, pietruszka zostaje za paznokciami, gdy się je rękami. Taki jej urok.

 

Planujesz kulinarną przygodę nad Morzem Śródziemnym? Znajdź hotel poniżej.

Booking.com