Flaczki/trippa/trippe. Danie południa Europy.

Nie tylko my to wymyśliliśmy.

Z pośród wielu smaków przywiezionych z podróży najbardziej cenię sobie te, które były najprostsze, ale i najsmaczniejsze. Tak na przykład pierwszy smak jaki przychodzi mi do głowy myśląc o Portugalii to trippa, czyli flaczki, które są tak smacznym daniem, że czasem najnormalniej w świecie nie można ich znaleźć w kilku restauracjach pod rząd, bo się po prostu skończyły.

Tak, dobrze kojarzycie. To prawie takie samo danie jak nasze, tylko, że nie do końca, bo są odrobinę inaczej podawane.

W moim domu flaczków dopiero się uczymy, ale za każdym razem wychodzi coraz lepiej (konsystencja) i powiem nieskromnie, że wychodzą za każdym razem smaczniejsze. Może to kwestia wprawy. W smaku przypominają te portugalskie, albo i te włoskie (trippa), na które natknęłam się w Toskanii. Bo flaczki polskie i południowe są bardzo do siebie podobne, ale jednak różne. I te różnice są wspaniałe.

Dzisiaj mam dla Was przepis najbardziej podobny do portugalskiego. Podobny, bo bez fasoli, ale powiem Wam też jak zrobić wersję portugalską, taką, jaką jadłam w Porto. Jeśli będziecie trzymać się przepisu, to marne widzę szanse na to, żeby go zepsuć. To powinno się udać każdemu.

Przyda się Wam lista zakupów.

Wydruk listy zakupów (2 osoby)
Flaczki prawie po portugalsku.
Pobierz listę produktów do wydruku
Czas przygotowania 6-8 godzin
Czas gotowania 4-5 godzin
Porcje
osoby
Składniki
Główne składniki
Dodatki do wersji portugalskiej
  • biały ryż ugotowany na półmiękko
  • fasola (drobny jasiek lub inny o podobnym ziarnie)
Czas przygotowania 6-8 godzin
Czas gotowania 4-5 godzin
Porcje
osoby
Składniki
Główne składniki
Dodatki do wersji portugalskiej
  • biały ryż ugotowany na półmiękko
  • fasola (drobny jasiek lub inny o podobnym ziarnie)
Udostępnij ten przepis

Zaczynamy od porządnego rosołu i czyszczenia.

Flaczków bez rosołu nie  ma. Niektórzy nazywają go bulionem, ale celowo stosuję słowo "rosół", nie chodzi mi bowiem o lurowaty wywar z warzyw, a o porządny, mocny rosół. Zaczynamy więc kilka godzin wcześniej.

Ponieważ mam tylko mrożone mięso, za to doskonałej jakości i wiejskie, wkładam je do garnka i zalewam zimną wodą według zasady, że mięso mrożone nie może być zalane ciepłą wodą, która szybko je zetnie z wierzchu i nie pozwoli aromatom przedostać się do wody. Zalewanie mięsa mrożonego ciepłą wodą powoduje też powstawanie szumowin. Ciepła woda tylko do mięsa niemrożonego.

 

flaczki-trippe-trippa-workintraveller-1

 

Na palniku o średniej mocy pozwalam się mięsu gotować przez około 2 godziny. Gdy mięso już odpada od kości, a na wierzchu pływają oka, lekko solę, dodaję pieprz i wkładam całą cebulę razem z łupiną i zostawiam, aby dalej się gotowały.

W drugim garnku obgotowuję oczyszczone flaczki. Zalewam je zimną wodą, doprowadzam do wrzenia i zostawiam na 20 minut. Po tym czasie odcedzam, wodę wylewam, ponownie zalewam wodą, zagotowuję i zostawiam na 20 minut. Ugotowany płat flaczków przepłukuję, dzielę na 2-3 mniejsze płaty po to, żeby później było mi prościej kroić.

Teraz zróbmy z tego coś pysznego, ale nieco inaczej.

Teraz zaczyna się cała zabawa.

Weźcie garnek, w którym ugotowaliście rosół i włóżcie do niego flaczki jeszcze w płatach. Niech się pogotuje razem przez godzinę, co jest ważne, bo dopiero na tym etapie flaczki zaczynają stawać się kremowe. 

 

flaczki-trippe-trippa-workintraveller-7

 

Teraz możemy wstępnie przyprawić danie. Dodajemy kilka liści laurowych, ziele angielskie (u mnie całkiem sporo), sól, pieprz w ziarnach i część porcji majeranku. Od tego momentu pozwalam się flaczkom gotować około godzinę na średnim ogniu. W trakcie gotowania sprawdzam ilość płynu, ale bez przesady. Mięso ma być przykryte wodą, ale niewiele więcej ponad jego wysokość.

Po godzinie wyłówcie z garnka cebulę, inne warzywa (jeżeli je też wcześniej wrzuciliście po to, żeby oddały aromat) oraz mięso. Nie ma konieczności przelewania wywaru przez sito. Po prostu zostawcie resztę w garnku.

Warzywa wyrzućcie, a z kurczaka obierzcie całe mięso. Zostawcie również skórę. Mięso podzielcie na kawałki według swojego uznania. Obgotowane flaczki pokrójcie na paski, a później na drobne paseczki. Na końcu powinniście mieć sporą miskę mięsa. Zetrzyjcie na grubej tarce 2 marchewki, pietruszkę i mały seler. Również powinniście mieć sporą miskę warzyw. Wszystko to wrzucamy razem z powrotem do garnka.

flaczki-trippe-trippa-workintraveller-4

flaczki-trippe-trippa-workintraveller-3

Czego nie robimy? W przeciwieństwie do standardowych przepisów na flaczki nie zasmażamy warzyw na patelni tylko całość wrzucamy do garnka z rosołem. Nie robimy również żadnej mącznej zasmażki. Nie jest to zupełnie potrzebne, jeśli pozwalamy surowym warzywom rozgotować się w garnku. Skrobia zawarta w marchwi i pietruszce zrobi dokładnie to samo, czyli zagęści zupę, nie będziemy za to mieć grudek, ani posmaku sosu ze stołówki.

W tym momencie pewnie się zastanowicie, czy nie macie na przykład zbyt mało płynu w garnku. Nie, nie macie. Trippe & trippa, tak włoskie jak i portugalskie, nie są zupą, a rodzajem gulaszu i danie nie pływa w nadmiarze płynu. Ma być gęsto, jak na zdjęciu.

 

flaczki-trippe-trippa-workintraveller-5

 

Zostawiam wszystkie składniki na średnim ogniu na kolejne 30-45 minut, wszystkie smaki muszą się połączyć. W trakcie gotowania sprawdzam ilość płynu, jeśli faktycznie niewiele go zostaje dolewam wrzącej wody.

 

Zróbmy z tego portugalskie danie.

Teraz, gdy warzywa się rozgotowały i wszystkie smaki pięknie się połączyły wystarczy doprawić do końca.

Na patelni, na maśle klarowanym zasmażam dużą, drobno posiekaną cebulę. Nie ma się przypalić, tylko zeszklić, a gdy już jest gotowa wsypuję do niej 2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku. Jeśli macie wędzoną w proszku również może być. Papryka ma się połączyć z masłem, a gdy konsystencja będzie kremowa wszystko wlewamy do garnka, mieszamy i całość niech się jeszcze chwilę pogotuje.

Na koniec sprawdzamy, czy danie jest odpowiednio słone i dorzucamy drugą porcję majeranku. I to tyle. Danie jest kosmicznie proste choć czasochłonne.

 

Jak wygląda wersja portugalska? Jeśli chcecie odmienić to danie wrzućcie do garnka pod koniec gotowania porcję fasoli. Myślę, że może to być opłukana biała fasola z puszki. Nie powinno być jej zbyt dużo, żeby nie zdominowała smaku dania, ale powinna być zauważalna. W kuchni iberyjskiej fasola jest ważna. Jak podać?

Na połowie talerza na zupę nałóżcie róż, na drugiej nałóżcie trippa. Obydwie części dania nie powinny się połączyć przed podaniem, to nie risotto ani paella. Trippa w Portugalii jada się widelcem i nożem, ale myślę, że za łyżkę nikt Was nie zgani.

 

flaczki-trippe-trippa-workintraveller-6

 

U mnie wydanie moje, domowe. Czyli flaczki w wersji gulaszowej, z sałatką i posiekaną dymką. Już się nie mogę doczekać kolejnego razu, gdy przez dwa dni z rzędu będziemy je jeść. Są wspaniałe.

Dajcie znać, czy Wam wyszło. Smacznego!

 

Planujesz kulinarną przygodę w Portugalii? Znajdź hotel poniżej.

Booking.com