Alhambra (es)| Najpiękniejszy pałac Hiszpanii.

Nikt mnie nie przekona, że jest w tym mieście ważniejsze miejsce niż Alhambra.

Najważniejszym miejscem w Granadzie jest Alhambra i nikt mi nie powie, że jest inaczej. Wznosi się dumnie nad miastem i przypomina wspaniałe czasy, w których w jednym mieście chrześcijanie, żydzi i muzułmanie mieszkali razem, żyli razem i pracowali razem nie widząc w tym żadnego problemu. Alhambra to miejsce, które jest w stanie dać nadzieję, że takie dobre czasy mogłyby kiedyś powrócić, gdyby tylko kilku osobom nie zależało na tym, żeby jednak było inaczej. Będąc tutaj nie można tego miejsca pominąć. Pominięcie go to jak wizyta w Rio De Janeiro i nie pójście na plażę Copacabana. Po prostu nie można tego nie zrobić.

Aby znaleźć się w Alhambrze można wybrać 3 sposoby dotarcia na miejsce. Można pojechać autobusem, który podwozi gości kompleksu pałacowego pod same kasy. Można pojechać samochodem i zostawić go na parkingu nieopodal kas. Można pójść na piechotę i jeśli już nas znacie to wiecie, że ten sposób wybraliśmy.

Aby dostać się do celu należy pójść Calle Reyes Catolicos w kierunku Plaza Santa Ana, i zanim ten się jeszcze zacznie, dosłownie na samym początku, skręcić w prawo w Cuesta de Gomerez.

Mała podpowiedź – jeśli dojechaliście do Grenady na 14:00 z biletami na 15:30 (była to nasza godzina wejścia do Pałacu Nasrydów i tylko ta godzina Was ogranicza) to jesteście spóźnieni zanim zaczniecie spacer, ponieważ…

Kup bilet zanim tam przybędziesz.

Idąc trasą, o której piszę powyżej, aby dostać się do kasy musicie dojść na sam koniec kompleksu pałacowego, niech Was więc nie skusi chęć wejścia do pałacu przez Puerta de la Justicia. Wejście tą bramą gwarantuje Wam tylko stratę czasu, jako, że z tego miejsca nie można przejść ogrodami do kas. Musicie wyjść za mury i kierować się wzdłuż nich, aż na ich koniec. Będą Was mijały autokary miejskie i w tym kierunku właśnie powinniście pójść. Kasy znajdują się od strony ogrodów Generalife.

 

 alhambra_plan

 

Bilety można nabyć na 2 sposoby – albo na hiszpańskiej stronie Ticketmaster (co polecam), albo w kasie. Wejściówka do Alhambry pozwala Wam na zobaczenie całego kompleksu czyli Pałacu Nasrydów, Alcazaby i Palacio Generalife. 

Jakkolwiek nie dokonacie zakupu i tak po dotarciu na miejsce będziecie stać w kolejce do okienka, albo po to, żeby nabyć bilet, albo po to, żeby bilet online wymienić na bilet właściwy. Pozwoli on Wam na swobodnie przemieszczanie się pomiędzy budynkami i ogrodami. Bilet z Ticketmaster to tylko rezerwacja. Ponoć ten bilet można wymienić na bilet właściwy w automacie, ale nie mieliśmy okazji sprawdzić tej możliwości.

Osobiście nie zaryzykowałabym wybrania się tutaj bez wcześniej wykupionego biletu, bowiem w hiszpańskich kompleksach pałacowych obowiązują limity wejść. Istnieje więc ograniczona ilość biletów, którą można nabyć na daną godzinę i jeśli przyjdziecie bez przepłaconego biletu może się okazać, że będziecie czekać kilka godzin na zakup biletu na tę godzinę, na którą było najmniej rezerwacji online. Która to godzina, nie wiem. Chyba nikt nie wie. Rzeczą oczywistą jest, że kolejka osób z biletami przedpłaconymi przesuwa się szybciej i te osoby wejdą na pewno.

Gość spóźniony to też gość.

Wypada wspomnieć, że kolejka stoi pod gołym słońcem. Tak, pod słońcem, nawet nie niebem, bowiem chmury w lipcu nie uświadczysz (te zostały za górami od strony Malagi). Wybierając się tutaj nie zapomnijcie zabrać ze sobą przynajmniej 1,5 litra wody na osobę, kapelusza, okrycia na ramiona i wachlarza. Mówię poważnie. Słońce w Granadzie ma moc i nie bez kozery wspominałam fakt, że góry oddzielają Granadę od jakiegokolwiek napływu powietrza od strony morza. Nie wspominając też, że jest otoczona trzema wzgórzami, a na zachód od niech ciągnie się ogromna, żyzna równina nazwana "vega". Jest naprawdę gorąco. Plusem jest fakt, że w całym kompleksie pałacowym można znaleźć ujęcia wody pitnej, więc jeśli zabieracie ze sobą tylko małe butelki, to nie wyrzucajcie ich. Uratują Wam życie.

Jak wspomniałam, mając 1,5 godziny zapasu i bilet kupiony w ręce już jesteście spóźnieni. Po prostu nie ma fizycznej możliwości dojść na wzgórze (więc cały czas pod górę), odstać swoje w kolejce i być przy okienku na czas. Ale nie obawiajcie się – nawet jeśli tak jak nam zdarzy się dostać do kasy i odebrać bilet o 15:40, mając bilet wstępu do Palacios Nazaries na 15:30 i tak wejdziecie. Dojście na drugi koniec kompleksu od kas to kolejne 20 minut szybkiego spaceru z elementem podbiegania.

Obsługa kas jest przyzwyczajona do tego, że kolejka jest zbyt długa jak na ilość zwiedzających i w odpowiedniej chwili podejdzie do Was pracownik obsługi, który powie Wam co zrobić, aby wykorzystać bilet. Nas wysłał prosto do pałacu, kazał ominąć kolejkę (ta dopiero jest długa…) i weszliśmy poza kolejnością razem z kilkoma innymi osobami. Udało się pomimo, że sam fakt czekania i stres był spory. Nie wspomnę, że ten wspaniały człowiek, gdy już byliśmy przy bramkach, raz jeszcze podbiegł do nas i z prawdziwym zaangażowaniem powtórzył raz jeszcze co mamy zrobić, gdy będziemy na miejscu.

Nie jesteś na to gotowy.

I oto jesteśmy. Tak naprawdę tutaj zaczyna się piękno tego miejsca, nie wierzę bowiem, na swoim przykładzie, że jest choć jedna osoba na świecie, która na podstawie zdjęć jest w stanie sobie wyobrazić jego bezmiar. Urok urokiem, ale… to miejsce jest po prostu obezwładniające. Kunszt wykonania, geometria, proporcja, szczegółowość…. To wszystko sprawia, że zwykły człowiek staje przed ścianą, patrzy i zadaje sobie pytanie – jak oni to zrobili? Na to miejsce nikt nigdy nie jest przygotowany.

 Kto nie widział cudów Granady musi wejść do Pałacu Nasrydów. Wiecie, że Granada jest nazywana miastem, w którym milion razy wypowiedziano imię Allah? I nie jest to przypadek, każdy bowiem liść na kunsztownych zdobieniach pałacu to imię Allah.

 

Pałac Nasrydów dla nas, współczesnych, wygląda jak pałac z baśni o Aladynie i latającym dywanie. I prawda jest taka, że wystarczy zapomnieć na moment o innych zwiedzających, by tak się poczuć. To pierwsze miejsce w Hiszpanii, które sprawiło, że najnormalniej w świecie się popłakałam. Dopiero tutaj, po 2 tygodniach w Hiszpanii, poczułam, że moje marzenie o tym kraju się spełniło. Nie ma to jak w takiej chwili po prostu rzucić się swojemu facetowi na szyję i podziękować za to, że Cię tutaj przywiózł.

Nie będę wam więcej opowiadać, po prostu obejrzyjcie zdjęcia do końca.

 

Alcazaba. Spójrz na miasto z góry.

Po wyjściu z Pałacu Nasrydów jesteście wolni. Nic więcej Was nie ogranicza, możecie więc swobodnie przemieszczać się po kompleksie pałacowym, aż do godzin zamknięcia. Możecie leniwie leżeć na ławkach, zaszyć się w Generalife, wejść do Alcazaby, co Wam polecam w następnej kolejności, jako, że znajduje się po tej samej stronie Alhambry.

 

Alcazaba to twierdza warowna, która zapewniała bezpieczeństwo pałacom. Obecnie jest miejscem skąd można podziwiać piękno Granady i otaczających ją wzgórz. Widać z niej wąskie uliczki Albaicin, ogrody Generalife i rozciągające się wokół całego regionu góry.

 

To jedno z niewielu miejsc w Alhambrze, w którym wieje wiatr. Warto chwilę przystanąć, by nacieszyć się i chwilą odpoczynku i widokami. Jest po prostu wspaniale.

 

Gdy się już nacieszycie widokami zejdźcie wyznaczoną ścieżką, by przysiąść w ogrodzie z drzewkami pomarańczowymi. Tutaj też możecie znaleźć wodę. Później proponuję wyprawę do ogrodów Generalife.

 

Cisza i spokój Generalife.

O ile prawdopodobnie mogliście się już zmęczyć i Pałacem Nasrydów i Alcazabą (mimo kontrolowanego ruchu jest po prostu tłoczno), o tyle ogrody Generalife i sama trasa, którą musicie przejść, żeby się do nich dostać pozwalają odpocząć.

Najlepiej do nich wejść od strony wyjścia z Palacio Nazaries (za Palacio de Carlos V, którego to celowo pomijam z racji, że został zbudowany z przekory katolickiego króla. Całkiem tutaj nie pasuje. Katoliccy królowie stawiając rzymskie budynki w islamskich pałacach nie jeden pałac zepsuli wizualnie – patrz → Alcazar w Sewilli).

Całe ogrody to miejsce, które pozwala odpocząć tak ciału, jak i duchowi. Czuć tutaj chłód, a wzrok odzwyczaja się od wszędzie panujących żółci. Głowa tutaj się resetuje i w końcu można zastanowić się nad tym, jak to wszystko tutaj funkcjonowało wcześniej.Jak wyglądała Granada w czasach, które znamy z baśni.

Bez wątpienia musiało to być wspaniałe miasto, o czym z resztą można poczytać w wielu historycznych książkach. W dawnej Granadzie nie było podziałów, a w pałacach pracowali tak muzułmanie, jak i Żydzi i chrześcijanie. Szkoda, że chęć władzy to zniszczyła i tak wspaniała kultura zanikła. Alhambra jest reliktem, jednym z niewielu miejsc w Europie, gdzie wszystko współgrało (choć wielu powie, że nigdy nie grało, w co nie wierzę).

W Generalife wyobraźnia pracuje.

Generalife to dla mnie miejsce, które pozwala na chwilę nostalgii, ale ma też niezwykły urok. Może koloryzuję, albo wyobraźnię mam zbyt aktywną, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że było to idealne miejsce schadzek (nikt mi nie wmówi, że w tamtych czasach ich nie było).  Można tutaj się ukryć, bez problemu znajdzie się też miejsce, w którym nikogo nie ma. Wystarczy pójść nieco dalej niż wszyscy.

Generalife proponuję zwiedzać pod koniec wizyty. Pod wieczór słońce łagodniej operuje i cudownie rozlewa się po otaczającej Was zieleni, która momentami wydaje się przepleciona złotem. O tej samej porze pałac Generalife wygląda magicznie. Wiedzą o tym też Ci, którzy w Jardines Bajos urządzili scenę, na której można oglądać organizowanie tutaj często przedstawienia. Uważam to za świetny pomysł i umiejętność wykorzystania tego miejsca.

 

Wychodzimy z Alhambry zmęczeni, ale zadowoleni jak nigdy. Szczególnie ja, bo jak gdzieś wspominałam, to miejsce było moim największym hiszpańskim marzeniem. Było tak bardzo poza zasięgiem, że niejeden raz podczas tego dnia po prostu się popłakałam z radości, że mogę tu być.

 

Granada Alhambra

 

Żegna nas zachodzące słońce przeciskające się przez bramę pamiętającą tych, którzy ten pałac zbudowali. I dobrze mi w tej chwili, bardzo dobrze. Wiem, że będę tęsknić, ale jestem szczęśliwa.

Jak dojechać?

ADRES:

Calle Real de la Alhambra, s/n,

18009 Granada, Hiszpania

mob.: +34 958 02 79 71

www: Alhambra de Granada