Monachium (de) w 4 godziny. Ready, set, go!

Do biegu, gotowi, start!

Bawaria piwem i kiełbasą stoi, więc Monachium będąe jej stolicą nie może być gorsze od całego regionu. I nie jest. Nie rozczarujecie się. Znajdziecie tu wszystko,  na co się przygotowaliście.

Mamy 3-4 godziny przed wyruszeniem w dalszą trasę. Wstajemy, jemy śniadanie i o 09:30 wychodzimy z hotelu (mamy namiar na dobrą miejscówkę z wprost królewskim śniadaniem, niedaleko od centrum – kto chce niech pisze na hotel@betraveller.pl, wraz z datą wyjazdu i szczegółami. Załatwimy ;).

Miasto Was nie zawiedzie, ponieważ jest idealnie przygotowane dla podróżujących samochodami. W centrum parkingów wielopoziomowych całe zatrzęsienie, a któryś z pewnością spełni Wasze oczekiwania. Na starówkę dojdziecie w mniej niż 10 minut praktycznie z każdego.

A jeśli nie wiecie gdzie szukać wbijcie w HereMaps hasło „parking Monachium”. Pokaże się cała i aktualna lista. Gdy już dojedziecie na miejsce i znajdziecie miejsce, w którym porzucicie swój samochód, zejdźcie na poziom 0 lub -1 do biura obsługi. Na pewno znajdzie się tam choć jedna osoba, która da Wam mapkę centrum miasta, zaznaczy parking, na którym zostawiacie samochód (gdybyście przypadkiem skręcili w lewo zbyt wiele razy i doszli do innego) i wskaże punkty, które należy KONIECZNIE zobaczyć. My tę listę okrawamy, jak zwykle, bo zamiast widzieć „wszystko i nic” wolimy w trzech, czterech miejscach spędzić troszkę więcej czasu.

No dobrze. Mamy centrum. Mamy mapę. Wiemy, gdzie mamy wrócić. Idziemy.

Punkt pierwszy programu - Rathaus i Marienplatz.

Nie trzeba długo szukać, zobaczycie go z daleka.

Plac Mariacki to dzieło samo w sobie, a praktycznie każdy pomnik, fontanna, figura i rzeźba ma tutaj znaczenie. Tak, Mariacki, nie pomyliłaś się. Jak widać nie tylko Kraków ma Plac Mariacki, w Monachium nie są gorsi i też mają swój. Poszczególne pomniki/wieże/fontanny upamiętniają przezwyciężenie cholery, głodu, wojny, plag, herezji, najazdów i innych wydarzeń, o których raczej wolelibyśmy zapomnieć. Tak przynajmniej mówi Wikipedia.

Przepiękna architektura Nowego Ratusza to z kolei coś, co z niczym mi się nie kojarzy (bałam się znaleźć informacji o jakimś powszechnym pomorze, więc nie czytałam, ale źródeł znajdziecie sporo). Na Neues Rathaus można patrzeć godzinami i wcale tutaj nie przesadzam. Sama spędziłam przy nim niemal godzinę.

Szczegół po szczególe, ogromny budynek w stylu neogotyckim (mój ulubiony, bo sięgający nieba - nie, nie nawiązuję do boskości, a do wzniosłości) przyciąga uwagę z każdej strony. Kwiaty w oknach nadają całości uroku i nie wiem czy przypadkiem, czy celowo, powalają tę wzniosłość prostotą czerwonych kwiatków kapiących po ścianach. Ciekawa kombinacja. Sprowadza na ziemię.

Jeśli macie więcej czasu usiądźcie w kawiarni naprzeciwko i oglądajcie ile możecie, choć może powinnam Wam zaproponować spacer dookoła budynku, bo rozmiarów jest sporych, a z każdej strony widok jest inny. Elewacja budynku to niemal cała historia Bawarii.

To, czego nie możecie pominąć, to wybijanie pełnej godziny przez dzwony zawieszone na ratuszu (43 sztuki, chyba wnosili je przez całe tygodnie). O każdej pełnej godzinie przed budynkiem ustawiają się turyści, bo, można tutaj poczuć się jak w Pradze pod Katedrą. Tutaj jest podobnie, tylko zamiast Katedry jest Ratusz, bowiem o każdej pełnej godzinie swój pokaz rozpoczynają bawarskie figurki, które tańczą wokół własnej osi do muzyki wybijanej z wieży.

Na ten czas milknie nawet bawarski harmonista i... jodlista? Jest takie słowo? No... on po prostu gra i jodłuje. Daje równie dobre przedstawienie zaraz przed Ratuszem. Wrzucam Wam przykład jego umiejętności poniżej. I mam prośbę – polubcie pana na Facebooku. W końcu marketing dźwignią handlu ;). Pomijam fakt, że jodłuje iście zacnie. Czuję się tutaj prawie tak samo, jak gdy włączam austriackie radio w drodze na narty.

P.S. w Neues Rathaus znajdziecie informację turystyczną. Jeśli potrzebujecie dowiedzieć się czegoś więcej, to pamiętajcie, że macie ją pod ręką.

 

Adres:

Marienplatz 1, 80331 München, Niemcy


Punt drugi programu - Viktualienmarkt.

Nazwa mówi sama za siebie - wiktuałów tutaj co nie miara.

Raj dla smakoszy, przekleństwo dla wegetarian, bowiem takiej ilości mięsiw, kiełbas, szynek, boczków i karkówek w innym miejscu chyba nie ma w żądnym innym miejscu. Z rzeczy bezmięsnych jest chyba tylko bułka i frytki...

Miejsce jest klimatyczne, jak połączenie krakowskiego Starego Kleparza i wielkiego typowo niemieckiego biergarten, a tych spotkać można wiele, w prawie każdym mieście. Czyli jedzenie, typowo niemieckie i stoły na każdym wolnym centymetrze przestrzeni.

Kupicie tutaj produkty regionalne, kiełbasy, szynki (muszę sprawdzić, czy Niemcy produkują swoje wędliny dojrzewające, czy je importują...), sery (te produkują na pewno), grzyby. Dostaniecie tu owoce, warzywa, produkty śródziemnomorskie, w tym taki wybór oliwek, że chwytam się za głowę (podobny widziałam chyba tylko w Albie), wszelakiego rodzaju antipasti (kocham!!!). Czuję się tu jak w kulinarnym raju. Co więcej mój duch pro-bio też się tutaj czuje się tu jak w raju, bo ilość zieloności jest porażająca .

No, ale że to Bawaria, to to wszystko jest tylko dodatkiem, bo przecież najważniejszy jest WURST. Wurst w wydaniu białym, klasycznym, cienkim jak kabanos i jak parówka, z serem i bez sera, czego dusza zapragnie. Kto tu jest coś zajada, niezależnie od wieku. Musztarda i precel jako dodatek są obowiązkowe, a do tego kufel piwa, zacny, typowo bawarski, 1 litr na palec, a palców 10.

I gdzie się nie obejrzysz nigdzie nie ma miejsca, gdzie można by usiąść, żeby zjeść swoją porcję. Grupa wiekowa – każda z możliwych, z wyjątkiem młodzieży, choć to zrzucam na karb szkoły. Języki zasłyszane – wszystkie. Polecam, bo to fajne, ciepłe, klimatyczne miejsce. Myślę, że można tu spędzić kilka godzin, ale jeśli nie macie tyle czasu to przynajmniej spróbujcie jak smakuje prawdziwy bawarski wurst.

A, i zapomniałabym przecież, że Bawaria to przecież obowiązkowa Bawarska Helga, z podciągniętym do góry biustem i kuflem na każdym palcu. Tutaj ją znajdziecie. I jest również Helmut. Albo ja kto woli to może być i Hans, Franz albo Fritz. Jak kto woli. Oni i tak wszyscy są tutaj.

Adres:

Viktualienmarkt

Viktualienmarkt 3, 80331 München, Niemcy
+49 89 89068205


Punkt numer trzy - Hofbräuhaus.

A jeśli Frantz zdecydował się nie przyjść dziś na swoją zmianę na Viktualienmarkt, to pewnie dlatego, że poszedł na drugą zmianę do Hofbräuhaus i zamiast nosić piwo dzisiaj przygrywa do kotleta, albo nosi golonkę.

Bo o ile Viktualienmarkt ma swój urok i jest jedyny w swoim rodzaju, o tyle Hofbräuhaus to Bawaria w jednym miejscu, wręcz kwintesencja bawarskości. Na ogromnej powierzchni porównywalnej rozmiarem do małego dworca kolejowego gawiedź wielu nacji zamawia litrowe kufle piwa, zajada golonkę pieczoną i duszoną w piwie, poprawia sałatką ziemniaczaną i przegryza kapustą zasmażaną. Kelnerki w bawarskich strojach wynoszą na ogromny dziedziniec, też zastawiony stołami, kufel za kuflem i ogromne talerze. Kufle zliczają do rachunku za pomocą kreski, tak samo jak robią to Czesi. Do tego bawarska zagrywka w wykonaniu czterech grajków w przerwie popijających piwo.

Klimat iście nie do podrobienia. Trzeba tu być. I pomyśleć, że nie zajrzelibyśmy tutaj, gdyby nie Ci grajkowie, podeszliśmy bowiem do tego miejsca od strony ringu, kierując się powoli do samochodu, a budynek sam w sobie jest tak niepozorny, że prędzej przypomina muzeum, a nie gospodę.

Adres:

Hofbräuhaus

Platzl 9, 80331 München, Niemcy
+49 89 290136100


Punkt numer cztery - Liebfrauendom, czyli katedra.

Tutaj należy koniecznie zajrzeć. Nie potrzebujecie na nią dużo czasu, ale wejść trzeba.

Jest piękna w swojej prostocie i skromności. Jej fasada nie krzyczy do Was tysiącem rzeźb i płaskorzeźb, nie jest przesadnie zdobiona i da się ją polubić, w przeciwieństwie do wielu innych katedr, np. tych włoskich, z których przepych aż kapie. Liebfrauendom jest prosta, ma nieskomplikowane sklepienie, nie ma fresków. Poza witrażami nic jej nie zdobi. I dobrze, bo to jeden z tych budynków, w których oczy odpoczywają i nic nie rozprasza. Jeśli potrzebujecie ciszy, to tutaj jest.

Adres:

Liebfrauendom

Frauenplatz 12, 80331 München, Niemcy
+49 89 2900820


Dopiszcie swoje punkty programu.

Macie inne propozycje na listę do zobaczenia w Monachium? Napiszcie w komentarzu. Kolejnym razem zobaczymy to, co proponujecie, bo na pewno warto obejrzeć więcej.

Plan naszej trasy wklejam Wam poniżej. Myślę, że jeśli zdecydujecie się z niego skorzystać to zobaczycie to, co najważniejsze na starym mieście i wyjedziecie z miasta z poczuciem, że w założonym czasie zrobiliście i zobaczyliście wszystko, co tylko się dało.

Nie zaznaczam Wam parkingu, bo jeśli dobrze się przejrzycie mapie, to zauważycie, że praktycznie na każdej ulicy w okolicy Rathaus znajduje się galeria handlowa, a w każdej z nich ogromny parking do użytku publicznego. Możecie wybrać dowolny. Z każdego będzie tak samo blisko do samego centrum. Jeśli nie dojeżdżacie tutaj samochodem to polecam metro. Monachium jest doskonale skomunikowane za pomocą publicznych środków transportu i jeśli tylko macie ochotę, to możecie wysiąść z waszej kolejki pod samym ratuszem. Link do strony komunikacji miejskiej, na której znajdziecie wszystkie informacje, poniżej.

Follow on Bloglovin



Booking.com