Bieszczady (pl) | piękno odkryte po latach.

Wstyd się przyznać, ale aż do ostatniego weekendu Bieszczady były dla mnie jedną wielką niewiadomą, którą pamiętałam jedynie z wycieczki szkolnej. Zakładając oczywiście, że ten rozmyty kształt był przeze mnie jakkolwiek zapamiętany, bowiem oprócz zapory i bodajże rejsu statkiem po jeziorze nie pamiętam kompletnie nic. Czarna plama. W ogóle podróżowanie w wieku dziecięcym mnie zastanawia... Co z tego, że obwieziemy dziecko po świecie, skoro ono ani go nie rozumie, ani nie zapamięta... Miejsza z tym...

Wiecie dlaczego cieszę się z faktu, że dorosłam? Bo teraz pamiętam każde miejsce, które odwiedziłam, ze szczegółami. Każde z nich ma swoje miejsce w mojej głowie, każde jest inne i tak samo cenne. Wiem kto coś mówił we właśnie wspominanej chwili, co robił, jakiego koloru była kurtka przebiegającej obok osoby, spojrzenia i gesty. Nawet te Bieszczady mają teraz kształt. Ludzka głowa i jej możliwości oraz umiejętność zapamiętywania to maszyna idealna, doskonała i najprawdziwsze dzieło sztuki.

Teraz, gdy rozumiem co oglądam, Bieszczady nie są dla mnie za mgłą. Wiem, że już się za nią nie schowają.

Są dla mnie Połoniną Wetlińską zalaną deszczem, awanturą z moim kompanem, kamieniami wbijającymi się w stopę, przemarznięciem i niemalże wykrzyczanym "w końcu koniec, mam dość!". Są teraz Caryńską, zalaną słoncem, przykrytą niebieskim niebem, wyglądającą na jesienną, mimo, że to wiosna. Są ludźmi pokonującymi wzniesienia w tempie dla mnie zaskakującym (biegiem), dziećmi usypianymi na rękach na samym szczycie, paralotnią i tym pierwszym oddechem, który oznaczał "odpoczywam" (to ten oddech, który oznacza, że w końcu, po kilku kilometrach marszu, głowa się wyłącza i po raz pierwszy nie myślę kompletnie o niczym - czuję tylko spokój).

Jednego nie można Bieszczadom odmówić - uroku. I wiecie co? Zakochałam się w nich. Już jest plan na kolejny weekend. Niech tylko ten uleży się w pamięci. Póki co zapraszam na zdjęcia z pierwszej zapamiętanej bieszczadzkiej wyprawy.

P.S. Dziękuję Pani zlokalizowanej w sklepie z pamiątkami w Polańczyku za pójście z duchem czasu i zakupienie kart pamięci od drogiego dostawcy. Nie ma to jak zabrać dwa aparaty i ani jednej karty pamięci. Bez tej miłej Pani zdjęcia dostarczałby tylko smartfon.

Follow on Bloglovin



Booking.com

Polecany hotel | Gruszowa Willa*****

Zarezerwuj swój pobyt w Hotelu Eurostars Rey Don Jaime****

Szukasz innego hotelu w Bieszczadach? Kliknij na banner poniżej.

Booking.com