Zell am See & Kaprun (at) | marzenie narciarza

Dlaczego tutaj i dlaczego wtedy, a nie kiedy indziej

Planowanie wyjazdu jest niemal jak sam wyjazd. W głowie planujesz co będziesz robił, co zobaczysz, gdzie zjesz. Sprawdzasz opcje i możliwości, kalkulujesz. Kto tego nie kocha? Chyba tylko ten, kto nigdy nigdzie nie był i wie czym jest podróż, emocje, zachwyt, który czujesz, gdy stajesz przed czymś, co do tej pory było widoczne tylko na obrazkach.

My tym razem planujemy góry, wymarzony, oczekiwany, planowany kawałek po kawałku wyjazd do Austrii. Kolejny raz Salzbulgerland, ale miejsce inne (o wcześniejszym wyjeździe w innym poście). Poprzednia wizyta udowodniła nam, że warto. Deski już się ostrzą, moja jedna, jego dwie.

W tym roku są naszym celem są Zell am See i Kaprun. Wybieramy okres, który jest nam na rękę ze znanych powodów – koniec ferii, czyli pierwsza sobota po zimowych feriach szkolnych. Zawsze jeździmy w środku sezonu, ale zawsze też płacimy mniej niż może się wydawać. Możliwości jest tak wiele, że każdy zawsze znajdzie coś dla siebie, niezależnie od grubości portfela. Wystarczy się postarać.

Trochę ogółów

Zell am See i Kaprun to jeden z bardziej znanych ośrodków narciarskich w Austrii. Ponoć jeżdżą tu znani i lubiani. Czy to prawda przekonamy się na miejscu. Ten sub-region to 3 góry, w tym 1 lodowiec – górujący nad miejscowościami Kitzsteinhorn (3.203 m n.p.m.), Schmittenhöhe (1.956 m n.p.m.) i Maiskogel – coś dla każdego, od małego do dużego, doświadczonego i początkującego. Narciarze mają do dyspozycji 138km tras narciarskich, w tym 41km na lodowcu, 77km na Schmittenhöhe i 20km na familijnym Maiskogel.

Dwie ostatnie góry kuszą rodzinny z dziećmi, ale nie ma powodu, żeby się obawiać, że wkoło nas będą tylko dzieci – ten kto jeździł za granicą wie, że bałagan na stoku i mieszanie tras zaawansowanych z tymi dla dzieci, to nie problem. Każde dziecko jest pilnowane przez rodziców lub przez opiekunów ze szkółek narciarskich (Ci z kolei doskonale oznaczają każde dziecko – nie da się nie zauważyć kolorowej kamizelki).

Stoki w Zell am See & Kaprun

Ski-pass rzecz niezbędna

W zależności od tego jak lubimy spędzać wolny czas i dzielić swój dzień możemy wybrać karnet na pół dnia (maksymalnie od ½ do 3 ½ dnia – ważne od 11:30 do czasu zamknięcia stoków) lub karnety całodzienne w różnych konfiguracjach. Jeśli planujemy spędzić tutaj więcej czasu niż 7 dni warto od razu zdecydować się na opcję flexible – czyli np. na karnet w wersji 5 na 7 lub 10 na 14 – jeździsz przez 5 z 7 dni, nie tracąc karnetu, gdy chwilowo masz dość. Ta wersja karnetu jest droższa, ale pozwala na pełną elastyczność (każdy czasem ma dzień, w którym po prostu nie chce się zakładać desek, cudów nie ma, po sezonie za biurkiem z przerwami na siłownię nogi czasem potrafią odmówić).

Jak praktycznie w każdym austriackim regionie również tutaj karnety podstawowe to nie wszystko. Jeśli czujesz, że możesz się szybko znudzić, bądź wyjeżdżasz z nastawieniem, że chcesz jeździć dalej niż w miejscu zamieszkania i promieniu 10km od hotelu, możesz kupić SSSC czyli Salzburg Super Ski Card, która umożliwia Ci jazdę w 22 regionach.

To jest opcja, którą wybieramy. Nie taki był pierwotny plan, ale po zbadaniu tras doszliśmy do wniosku, że nie będziemy marnować czasu na mniejszych górach i wyciągach w samym Kaprun, i możemy dzień lub dwa spędzić w Saalbach.

Ceny SSSC niewiele różnią się od cen ski-passów dla samego Zell am See-Kaprun. Do Saalbach dojedziemy samochodem, co powinno nam zająć 30 minut do godziny (w zależności od warunków na drodze). Koszty benzyny nie grają roli, i tak oszczędzamy ją w na miejscu korzystając z lokalnego transportu, czyli darmowych ski-busów, które kursują tutaj regularnie. Jeśli nam się znudzi, bądź będziemy chcieli zaoszczędzić i na tym (na rzecz świetnego austriackiego jedzenia), wybierzemy się na miejsce ski-busem.

Pierwsza myśl po znalezieniu tej informacji? 220 euro za taki wybór tras, za 5 dni oraz tak dalekie transfery, to naprawdę niewielki wydatek. Nie można tego porównać do warunków krajowych, niestety.

Dokładne ceny na sezon 2015 możecie znaleźć na stronach regionalnych. Kliknijcie w buttony poniżej.

Nocleg – gdzie szukać

Noclegu szukamy wszędzie, gdzie się da. Nauczeni doświadczeniem polecamy strony regionalne, strony danych miejscowości (praktycznie każda jest osobną marką i promuje się samodzielnie – ot, niemieckojęzyczna dokładność i dbanie o własne interesy). O dziwo, najlepsze, najwygodniejsze i najbardziej prywatne możliwości noclegowe można znaleźć na stronach, które nie posiadają marketingowego zadęcia, za to pokazują jasno co kupujesz za dane pieniądze. Jeśli dobrze szukasz może Ci się udać znaleźć dobry nocleg, w środku sezonu, za bardzo dobre pieniądze. 400-500 euro za tydzień za 2 osoby w grupie czteroosobowej? Nie ma problemu, jeśli nie wymagasz prywatnego lokaja, za to prywatność i spokój są Ci na rękę.

Nocleg kupujemy na jednej z lokalnych stron. Czy oszczędzamy na tym? W tym roku nie. Chcemy odpocząć, pozwolić sobie na coś więcej, zrelaksować się bez ograniczania się, choć nie chcemy też szastać pieniędzmi bez potrzeby. O tym gdzie, co i jak napiszemy, gdy będziemy na miejscu. Teraz skupimy się na regionie.

Komentarze

  1. Hmm it appears like your blog ate my first comment (it was extremely
    long) so I guess I’ll just sum it up what I wrote and say, I’m thoroughly
    enjoying your blog. I as well am an aspiring blog blogger
    but I’m still new to everything. Do you have any points for rookie blog writers?
    I’d certainly appreciate it.